Liturgia




2023-02-01, Środa, Rok A, I, IV Tydzień zwykły
Hbr 12, 4-7. 11-15
Ps 103
J 10, 27
Mk 6, 1-6
2023-02-02, Czwartek, Rok A, I, Święto Ofiarowania Pańskiego
Ml 3,1-4
Ps 24, 7-8. 9-10 (R.: por. 10b)
Hbr 2, 14-18
Łk 2, 32
Łk 2,22-40
2023-02-03, Piątek, Rok A, I, Dzień Powszedni albo wspomnienie Św. Błażeja, biskupa i męczennika albo wspomnienie Św. Oskara, biskupa
Hbr 13, 1-8
Ps 27
Łk 8, 15
Mk 6,14-29

Wydarzenia


Franciszek na pogrzebie Benedykta XVI: niech twoja radość będzie doskonała

Benedykcie, wierny przyjacielu Oblubieńca, niech twoja radość będzie doskonała, gdy będziesz słyszał ostatecznie i na zawsze Jego głos! – tymi słowy Franciszek zakończył swe kazanie podczas Mszy św. pogrzebowej na placu św. Piotra za duszę śp. papieża seniora Benedykta XVI, który kierował Kościołem w latach 2005-2013. Dodał, że jak kobiety z Ewangelii przy grobie Jezusa, „jesteśmy tutaj z wonnościami wdzięczności i namaszczeniem nadziei', aby „jeszcze raz okazać' miłość Benedyktowi XVI, który zmarł w wieku 95 lat 31 grudnia 2022 r. w klasztorze Mater Ecclesiae w Ogrodach Watykańskich.

W pogrzebie pod przewodnictwem papieża Franciszka uczestniczyło 120 kardynałów, ponad 400 biskupów i 3700 kapłanów z całego świata, a także sto tysięcy wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra w Watykanie.

Wczoraj wieczorem po zamknięciu bazyliki św. Piotra ciało Benedykta XVI zostało złożone do cyprysowej trumny. Zgodnie z tradycją znalazły się w niej paliusze, które nosił zmarły papież jako metropolita Monachium i Rzymu, monety i medale z czasów jego pontyfikatu w latach 2005-2013 oraz rogito, czyli zamknięty w metalowej tubie tekst, w którym pokrótce została opisana jego papieska posługa. Został on odczytany po łacinie i następnie podpisany przez obecnych. Następnie prywatny sekretarz papieża seniora i mistrz ceremonii papieskich zakryli twarz Zmarłego woalem.

Przed Mszą pogrzebową o godz. 7.00 rano w bazylice św. Piotra w małym gronie miał miejsce obrzęd zamknięcia trumny. Wzięli w nim udział m.in. mistrz ceremonii papieskich prał. Diego Ravelli, kamerling Kościoła kard. Kevin Farrell, archiprezbiter Bazyliki św. Piotra kard. Mauro Gambetti, kilku kardynałów i prywatny sekretarz zmarłego papieża seniora abp Georg Gänswein.

Przed godz. 9.00 trumnę z ciałem Benedykta XVI w procesji wniesiono na plac św. Piotra i złożono przed ołtarzem, w którego tle wisiał wizerunek zmartwychwstałego Chrystusa. Na placu rozległy się oklaski. Mistrz ceremonii papieskich i sekretarz papieża seniora położyli na trumnie księgę Ewangelii. Rozpoczęła się modlitwa różańcowa, podczas której rozważano tajemnice bolesne.

Eucharystię rozpoczął śpiew „Requiem aeternam dona ei, Domine' („Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie'). W tym czasie z bazyliki na plac szła długa procesja kardynałów i patriarchów katolickich Kościołów wschodnich. Papież Franciszek poprowadził liturgię słowa, natomiast liturgię eucharystyczną – kard. Giovanni Battista Re, dziekan Kolegium Kardynalskiego.

Swą homilię papież Franciszek oparł na słowach, jakie umierający Jezus wypowiedział na krzyżu: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego' (Łk 23, 46). Podkreślił, że były one jakby „Jego ostatnim tchnieniem', potwierdzającym to, „co charakteryzowało całe Jego życie: nieustanne powierzanie się w ręce Jego Ojca'. Były to „ręce przebaczenia i współczucia, uzdrowienia i miłosierdzia, namaszczenia i błogosławieństwa, które skłoniły Go, by oddał się również w ręce swoich braci'. Te „zranione ręce wychodzą na spotkanie i nie przestają się ofiarowywać, abyśmy poznali miłość, jaką Bóg ma ku nam' – powiedział Ojciec Święty. Ostatnie słowa Ukrzyżowanego wskazują na pozostawanie i trwanie w rękach Boga oraz na oddanie Mu własnych rąk. „Jest to wyrozumiałość Boga i Jego bliskość zdolna do oddania się w kruche ręce uczniów, aby nakarmić swój lud' – zaznaczył Franciszek. Wspomniał o modlitewnym oddaniu się, które kształtuje się i doskonali w milczeniu między – z jednej strony – rozdrożami i sprzecznościami, z którymi musi się zmierzyć pasterz, a ufnym zaproszeniem do prowadzenia trzody z drugiej strony. Wskazał też na oddanie się w żarliwym dążeniu do przekazywania piękna i radości Ewangelii. Franciszek przywołał też słowa św. Grzegorza Wielkiego, który zapraszał i zachęcał do duchowego towarzyszenia mu. Była to świadomość Pasterza, że nie może udźwignąć sam tego brzemienia i dlatego umie zdać się na modlitwę i na troskę o powierzony mu lud. To właśnie wierny Lud Boży, który zgromadzony, towarzyszy i powierza życie tego, który był jego pasterzem. „Jak kobiety z Ewangelii przy grobie – mówił papież – jesteśmy tutaj z wonnościami wdzięczności i namaszczeniem nadziei, aby jeszcze raz okazać mu miłość, która nie ginie; chcemy to uczynić z tym samym namaszczeniem, mądrością, łagodnością i oddaniem, jakimi potrafił obdarowywać przez lata. Chcemy wspólnie powiedzieć: «Ojcze, w Twoje ręce powierzamy jego ducha»'. „Benedykcie, wierny przyjacielu Oblubieńca, niech twoja radość będzie doskonała w ostatecznym słuchaniu i na zawsze Jego głosu!' – zakończył swą homilię papież Franciszek.

W modlitwie wiernych modlono się m.in. za „emerytowanego papieża Benedykta, który zasnął w Panu', aby „wieczny Pasterz przyjął go w swoim królestwie światła i pokoju'.

Po Komunii św. odbył się obrzęd ostatniego pożegnania. Franciszek odmówił modlitwę, powierzającą zmarłego Bogu, zaś kard. Re pokropił wodą święconą i okadził trumnę z ciałem Benedykta. W tym czasie Chór Kaplicy Sykstyńskiej śpiewał „Credo quod Redemptor meus vivit' (Wierzę, że mój Odkupiciel żyje), a następnie wszyscy: „In paradisum deducant te Angeli' (Niech Aniołowie zawiodą Cię do raju). W tłumie zgromadzonych ktoś wzniósł okrzyki: „Santo subito', co nagrodzono oklaskami. Pojawił się także transparent z takim napisem, jak i transparenty w języku niemieckim: 'Benedykcie XVI dziękujemy'. Po śpiewie „Magnificat' trumnę procesjonalnie wniesiono bo bazyliki. Benedykta XVI żegnały oklaski i okrzyki „Benedetto'. Kondukt zatrzymał się przy papieżu Franciszku, który pobłogosławił trumnę z ciałem swego poprzednika, dotknął jej i skłonił przed nią głowę. W niewielkim gronie prywatnym trumna została złożona do grobu w Grotach Watykańskich, w którym wcześniej, do czasu swych beatyfikacji, spoczywali papieże: Jan XXIII (w latach 1963-2000) i Jan Paweł II (od 2005 do 2011 roku)

W pogrzebie Benedykta XVI wzięło udział kilkunastu polskich biskupów m.in. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, prymas Polski, abp Wojciech Polak, metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz, metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski oraz jego poprzednik, kard. Stanisław Dziwisz. Obecne były dwie oficjalne delegacje państwowe: Włoch, z prezydentem Sergio Mattarellą i Niemiec, z prezydentem Frankiem Walterem Steinmeierem. Przybyli także m.in.: prezydent Polski, Andrzej Duda, premier polskiego rządu, Mateusz Morawiecki, była królowa Hiszpanii Zofia, para królewska Belgii: Filip i Matylda, prezydent Portugalii, Marcelo Rebelo de Sousa, prezydent Węgier Katalin Novák oraz premier węgierskiego rządu Viktor Orbán. Nie zabrakło licznych przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich. Przyjechali metropolici Emmanuel z Chalcedonu i Polikarp z Włoch z ramienia Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopola, zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Cyryla, metropolita Antonii, przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Stosunków Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, biskupi z wielu Kościołów prawosławnych Europy, Ameryki i Azji. Obecny był także moderator Centralnego Komitetu Światowej Rady Kościołów, bp Heinrich Bedford-Strohm. Wspólnoty religijne Włoch reprezentowali m. in. prezes Związku Żydów Włoskich, Noemi Di Segni oraz wiceprzewodniczący Włoskiej Islamskiej Wspólnoty Religijnej, mufti Yahya Pallavicini. W liturgii kapłani używali czerwonych szat liturgicznych, których – w odróżnieniu od fioletowych, jakie od Soboru Watykańskiego II towarzyszą każdemu pogrzebowi – Kościół używa w czasie Mszy św. pogrzebowej za zmarłych papieży.

homilia Ojca Świętego Franciszka

 

tom, st, kg, pb (KAI) / Watykan / ekai.pl


Ks. prof. Szymik o Benedykcie XVI: rzeczywistość prawdy była dla niego czymś fundamentalnym

– Rzeczywistość prawdy była dla niego czymś absolutnie fundamentalnym – powiedział w homilii podczas Mszy żałobnej w intencji zmarłego Benedykta XVI ks. prof. Jerzy Szymik. Liturgii sprawowanej w katedrze Chrystusa Króla przewodniczył abp Wiktor Skworc.

W homilii ks. prof. Jerzy Szymik – wybitny znawca nauczania Benedykta XVI i autor trzytomowego dzieła „Teologia Benedicta' poświęconego myśli Josepha Ratzingera – nawiązując do jego biskupiego i papieskiego zawołania „Cooperatores Veritatis [Współpracownicy Prawdy] wskazał, że „rzeczywistość prawdy była dla zmarłego papieża czymś absolutnie fundamentalnym'. Duchowny zwrócił uwagę na dominujący dziś sceptycyzm – najgłośniejszy i najbardziej wpływowy nurt w nowożytnej filozofii – wobec istnienia prawdy i jej poznania, zwłaszcza w przestrzeni akademickiej i medialnej. – Pytanie o prawdę, niegdyś fundujące uniwersytety, zostaje na nich marginalizowane albo wręcz z nich usuwane jako „nienaukowe'. Roszczenie do poznania i wyrażania prawdy jako wspólnej i stąd wiążącej wielkości ukazuje się jako anachronizm i sprzyjająca fundamentalizmom wszelkiej maści tendencja, jako „dziwaczna średniowieczna arogancja' – mówił. Wskazał na zadziwiającą gwałtowność i zawziętość, z jaką stanowisko to [sceptycyzm] jest głoszone. – Wręcz neoficka nieraz żarliwość, z jaką jest propagowane i uznawane za bezdyskusyjne – zaznaczył. – Benedykt XVI twierdzi, że dzieje się tak dlatego, iż w grę wchodzą (naj)„głębsze warstwy duchowe', a mianowicie: „podejrzenie, że prawda istnieje' i że jest rozpoznawalna. I że przez sam ten fakt jest wymaganiem, niebezpiecznym atakiem na styl mojego życia. „Przeciwko temu należy się bronić z pasją, która powstaje tam, gdzie się jest dotkniętym w najgłębszej części egzystencji'. Celnie. Najprościej rzecz ujmując: w walce z prawdą chodzi o strach przed nawróceniem – mówił.

Ks. prof. Szymik stwierdził, że w centrum budowanego świata musi stać Prawda. Inaczej jej miejsce zajmie fałsz, a w konsekwencji świat zmieni się w nieobliczalną i okrutną władzę relatywizmu, gdzie granice między dobrem a złem ustalają silniejsi lub opinia przypadkowej większości, np. parlamentarnej. Przestrzegł przed redukowaniem chrześcijańskiej miłości wyłącznie do ckliwego sentymentalizmu i oderwaniem jej od prawdy. – Nawet chrześcijańska miłość bez prawdy stanie się jedynie magazynem dobrych intencji i uczuć, pożytecznych, ale marginalnych, nieprzekraczających tego, co jedynie sentymentalne i emocjonalne – wyjaśniał. Powołując się na nauczanie Benedykta XVI powiedział, że prawdę można poznać. – Nie: wytworzyć, zawłaszczyć, zagarnąć, użyć przeciw innym, manipulować nią, ale poznać, z całą pokorą i poczuciem ułomności tego poznania, jak wszystkiego, co ludzkie (...). Prawda jest i jest dosiężna – mówił podkreślając, że „największym fałszem relatywizmu jest to, iż ślepotę człowieka wobec prawdy uznaje on apriorycznie za rzecz nieprzezwyciężalną'. Pytał, co do powiedzenia na temat prawdy ma chrześcijaństwo. Odpowiedzą jest Chrystus – Ten, który sam o sobie powiedział: „Ja jestem prawdą'. Ten „Wcielony Boski Logos' to podstawa logiki chrześcijańskiej wiary. Chrystus – zauważył ks. prof. Szymik – „to fundament wszystkiego, co chrześcijańskie i w ogóle wszystkiego'. Dlaczego? Bo – tłumaczył za Benedyktem XVI – „wiara chrześcijańska nie jest częścią szczególnego obyczaju kulturowego, innego w każdym narodzie, ale należy do sfery prawdy, dotyczącej w równym stopniu wszystkich ludzi'. – Nie tylko chrześcijan – dodał.

 

ks. Rafał Skitek /Radio eM / Katowice / ekai.pl


''Panie, kocham Cię'' - ostatnie słowa Benedykta XVI

Papież senior Benedykt XVI w ostatnich godzinach życia złożył wyznanie w Jezusa Chrystusa. Jego ostatnie słowa brzmiały: 'Panie, kocham Cię'. Potwierdził to jego prywatny sekretarz abp Georg Gänswein.

95-letni papież senior zmarł rano 31 grudnia. W nocy z piątku na sobotę ostatnie słowa wypowiedział podobno ok. 3 nad ranem. U jego boku była wówczas pielęgniarka, która nie rozumiała języka niemieckiego. Benedykt powiedział „słabym głosem, ale wyraźnie wyczuwalnym' po niemiecku: „Herr, ich liebe dich', czyli: 'Panie, kocham Cię'.

Według dyrektora redakcyjnego Dykasterii ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej Andrea Tornielliego potwierdził to abp Gänswein. Powiedział, że nie był obecny, ale pielęgniarka poinformowała go o tym krótko po tym. „Były to jego ostatnie zrozumiałe słowa, ponieważ po tym nie był już w stanie nic więcej powiedzieć' - stwierdził abp Gänswein.

 

tom (KAI/Vatic / ekai.pl


Ks. prof. Szymik: mieliśmy do czynienia z Mozartem teologii

Dzieło Benedykta XVI jest tej samej skali i głębi, co dzieła trzech świętych teologów: Augustyna, Tomasza, Jana Pawła II - pisze dla KAI ks. prof. Jerzy Szymik, wspominając postać zmarłego dziś Benedykta XVI. - Mieliśmy do czynienia z Mozartem teologii - stwierdził teolog, poeta i publicysta.

Ojciec wierzących, Mozart teologii

Tak się żegnał Benedykt XVI z rodakami po raz ostatni, jesienią 2011 roku we Fryburgu Bryzgowijskim, tak żegna się teraz i z nami: „«Nie ma nic piękniejszego niż poznać Chrystusa i dzielić się z innymi przyjaźnią z Nim. Z tego doświadczenia rodzi się w końcu pewność: «Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość». Gdzie obecny jest Bóg, tam jest nadzieja i tam otwierają się nowe i często nieoczekiwane perspektywy, które wykraczają poza dzień dzisiejszy i sprawy nietrwałe'.

Mieliśmy do czynienia z Mozartem teologii. Jego dzieło to prawdziwa summa theologica na miarę przełomu tysiącleci, kombinacja cech, które rzadko występują razem i jeszcze rzadziej chcą ze sobą współpracować: potęga intelektu, kompetencje analityczne, erudycja na niespotykaną skalę, esencjalność myślenia, zdolności fenomenologiczne i wizjonerskie, głęboka, zdolna do zachwytu nuta liryczna, żywa duchowość i duchowe ciepło, pokorna pobożność, precyzyjny i cięty język, niesłychana przenikliwość.

Jego myśl wywodzi się z wielkiego dziedzictwa teologii bawarskiej (eklezjalny kontekst teologii, zainteresowanie mistyką i filozofią społeczną, systematyka zakorzeniona w historii etc.), niemieckiej (poczucie historyczności, rozumienie i praktykowanie twórczej i nauczycielskiej roli teologa), europejskiej (pozycja, jaką zajmują prawda i wolność). Ale – co ważne – bez widocznych skaz tych tradycji (np. bez typowej dla wielkich połaci niemieckiej teologii skłonności do relatywizmu i częstej tendencji do „przeforsowania' teologii filozofią; nie mówiąc o kompletnym braku tzw. „teutońskiej antyrzymskości') i – przede wszystkim – z niezwykle oryginalnym, twórczym ich przepracowaniem.

Najważniejsza w jego teologii jest teza, że prymat w życiu indywidualnym i społecznym należy do Boga. Pisał: „Najważniejszy jest Bóg! Jeżeli nie ma Go w twoim życiu, wszystko inne się nie sprawdzi. To tak, jakby zapiąć źle pierwszy guzik, wówczas wszystkie inne też są źle zapięte i trzeba zacząć znowu od góry. Jeżeli podstawowa relacja – relacja do Boga – nie jest właściwa, wszystkie inne relacje, z których składa się i buduje nasze życie, nie mogą być właściwe'.

Modlił się: „«Insere pectoribus nostris amorem tui nominis» – Wlej w nasze serca miłość do Twojego Imienia. Kochający się chętnie wymawiają w ciszy imię kochanej osoby, które jest dla nich czymś o wiele więcej niż tylko słowem. Słowa miłości wymagają dyskrecji. Nie można ich ustawić na wielkim placu targowym. Czyniąc tak, pozbawiamy ich godności i staną się kiczowate'.

Być może dlatego zamilkł od prawie 10 lat. I będzie milczał teraz. Mówiło będzie jego dzieło, tej samej skali i głębi, co dzieła trzech świętych teologów: Augustyna, Tomasza, Jana Pawła II.

Podobno w ostatnich latach znów często siadał do fortepianu i grał Mozarta.

Ks. Jerzy Szymik

 

Pszów, 31 grudnia 2022 r./ ekai.pl


Eucharystia: istota i klucz - ks. prof. Szymik podsumowuje rok

Ciało i Krew Chrystusa wydane za nas, dostępne są wszędzie w Polsce, bez większych trudności i wyrzeczeń ze strony wiernych - pisze dla KAI w podsumowaniu roku ks. prof. Jerzy Szymik. - I właśnie to uważam za kluczowe wydarzenie dla Kościoła w Polsce A.D. 2022 - stwierdził teolog, poeta i publicysta odpowiadając na pytanie 'Jaki dla Kościoła w Polsce był rok 2022?'

Publikujemy treść komentarza ks. prof. Jerzego Szymika: Jaki dla Kościoła w Polsce był rok 2022?

„Co było kluczowe, najbardziej istotne i co 'podpowiada' ono Kościołowi na przyszłość?

Redakcja KAI sygnalizuje kilka faktów/zjawisk: Ukraina, wojna, udział Kościoła w pomocy uchodźcom, synod, kryzys, pedofilia, dyskusja o JPII, spadek praktyk, apostazje i powroty, hasło roku 'Wierzę w Kościół Chrystusowy'. Każde z tych wydarzeń uważam za ważne, żadnego nie lekceważę i nie chcę silić się na jakąś pseudo oryginalność. Ale chcę jednak zwrócić uwagę na coś najgłębszego i tym samym fundamentalnego dla Kościoła, który - jak uczy Benedykt XVI – 'jest z Eucharystii i jest Eucharystią'. To istota i klucz.

Otóż w 2022 roku w Polsce przeszło 30 tysięcy mężczyzn trwało wiernie w powołaniu i stanie księdza rzymskokatolickiego. Z tego powodu – że ci mężczyźni rzucili życie na szalę Sprawy Chrystusa - i z racji wiary i pracy pokoleń (co dało gęstą sieć kościołów i kaplic w Polsce), każdy wierzący miał w 2022 roku dostęp do Eucharystii – niedzielnej, ale też dosłownie codziennej. Z tego jest polski Kościół, to, co w nim najwspanialsze: Ciało i Krew Chrystusa wydane za nas, dostępne wszędzie w Polsce, bez większych trudności i wyrzeczeń ze strony wiernych. „W sprawowaniu liturgii decyduje się przyszłość wiary i Kościoła' – to jeszcze raz Benedykt XVI.

I właśnie to uważam za kluczowe wydarzenie dla Kościoła w Polsce A.D. 2022.

Ks. Jerzy Szymik, Pszów, 29 grudnia 2022 r'.

***

Ks. prof. Jerzy Szymik (ur. 1953) jest teologiem, poetą, publicystą, profesorem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W latach 2004-2014 był członkiem watykańskiej Międzynarodowej Komisji Teologicznej, od 2015 r. członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN. Jest laureatem licznych nagród i wyróżnień, m.in. srebrnego medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis' Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, nagrody „Feniks' w kategorii nauk kościelnych za trylogię „Theologia benedicta' i nagrody dziennikarskiej „Ślad'.

 

tk / Pszów / ekai.pl


USA: pożegnalny artykuł M. Albright - ''Putin popełnia historyczny błąd''

Zmarła 23 marca w wieku prawie 85 lat Madeleine Albright, amerykańska sekretarz stanu w latach 1997-2001, której m.in. Polska zawdzięcza przyjęcie do NATO w 1999, w przededniu wybuchu wojny na Ukrainie zamieściła 23 lutego swój ostatni swój artykuł – opinię w „New York Timesie'. Tekst ten, zatytułowany „Putin popełnia historyczny błąd' dziennik przytoczył jeszcze raz, równo miesiąc później, już po śmierci jego autorki, jako swego rodzaju jej prorocze przesłanie i testament polityczny, dotyczący tej wojny.

Była szefowa dyplomacji Stanów Zjednoczonych wspomniała, że po raz pierwszy spotkała W. Putina w 2000 r. Był on wówczas prawie nieznanym na świecie politykiem. Ona sama chciała z jednej strony lepiej poznać tego człowieka, o którym było wiadomo tylko tyle, że pochodzi z kręgów KGB, z drugiej zaś chodziło jej o polepszenie stosunków z Rosją, które znacznie ucierpiały z powodu I wojny w Czeczenii (1994-96).

Tak oto opisała swoje wrażenia z tamtego spotkania: „Byłam zdumiona, jak bardzo różni się on od swego poprzednika, pompatycznego Borysa Jelcyna. Podczas gdy Jelcyn przymilał się, wygrażał i pochlebiał, pan Putin mówił tak, jakby był wyzbyty z jakichkolwiek emocji. Nie korzystał z żadnych notatek, ale widać było jego determinację, aby wskrzesić rosyjską gospodarkę i zdławić ostatecznie czeczeńskich rebeliantów. W drodze do domu tak napisałam o nim w notatniku: «Mały i blady, taki zimny. Można by go prawie zaliczyć do gatunku gadów (almost reptilian)»'.

Przechodząc do sytuacji tuż przed wybuchem wojny, 22 lutego br. Albright określiła wypowiedzi Putina jako „szukanie pretekstu do inwazji... W ciągu ostatnich 20 lat, od czasu, kiedy się z nim spotkałam, wziął on kurs na odejście od wszystkich dotychczasowo postępów demokracji w swoim kraju, powracając do stalinowskich klisz. (W tym czasie) skupił on w swoich rękach cały polityczny i i gospodarczy potencjał kraju, podporządkowując sobie lub niszcząc potencjalnych oponentów i próbując odtworzyć rosyjskie panowanie w krajach byłego ZSRR. Tak jak każdy autokrata, uważa on bogactwo kraju za swoje, a każdą opozycję traktuje jako zdradę stanu. Choć wie, że Ameryka śledzi jego cynizm i chciwość, uważa, że «wszyscy kłamią, dlatego nie ma żadnej potrzeby, aby mówić, jak jest naprawdę»'.

Przewidując rychły wybuch wojny, M. Albright niejako proroczo wskazała na klęskę Rosji i że „(Putin) zamiast prowadzić swój kraj do wielkości, doprowadzi do tego, że najazd na Ukrainie okryje go hańbą. Jego kraj zostanie izolowany dyplomatycznie i sparaliżowany ekonomicznie. Stanie się także osamotniony, gdyż kraje zachodnie jeszcze bardziej zjednoczą się w oporze przeciw Rosji... Będzie to zupełnie inna sytuacja niż po aneksji Krymu w 2014 i wojna ta zakończy się dla Rosji klęską taką, jak w Afganistanie w latach 80. XX w.'.

Czytaj dalej...

 

o. jj (KAI Tokio) / Nowy Jork / ekai.pl


Abp Skworc: potrzeba wysokiego poczucia identyfikacji z regionem

O konsekwencjach III Powstania Śląskiego dla Górnego Śląska i Polski, potrzebie „wysokiego poczucia identyfikacji z regionem' i promowaniu autentycznego patriotyzmu mówił abp Wiktor Skworc w homilii podczas Mszy w Kościele św. Jadwigi Śląskiej w Katowicach-Szopienicach z okazji 100. rocznicy wybuchu III Powstania Śląskiego. Modlono się za poległych powstańców i ofiary walk po obu stronach barykady; za poległych żołnierzy wojsk sojuszniczych stacjonujących tu dla utrzymania pokoju; o pokój dla mieszkańców Górnego Śląska, dla Polski i dla całej rodziny ludzkiej.

Metropolita katowicki przywołał postać Wojciecha Korfantego, który, jak zaznaczył hierarcha, na przełomie 2/3 maja 1921 roku podejmował strategiczną decyzję, aby militarnie, bo działania dyplomatyczne zwiodły, optować w imieniu Górnoślązaków za Polską. – Stał się dyktatorem powstania, a dając rozkaz do rozpoczęcie walk w nocy z 2/3 maja 1921 roku chciał również wywrzeć nacisk na aliantów, aby decyzje o podziale terytorium Górnego Śląska po plebiscycie były bardziej sprawiedliwe, a więc korzystniejsze dla strony polskiej – zaznaczył metropolita katowicki. Szacuje się, że w powstaniu wzięło udział ok. 40/60 tysięcy ochotników.– Była to robotnicza armia, przygotowana w konspiracyjnych warunkach przez Polską Organizację Wojskową (POW) Górnego Śląska – mówił abp Skworc. Jednocześnie dodał, że powstanie „było wypadkową wielu czynników, przede wszystkim jednak w warstwie fundamentalnej propolskiego dążenia Górnoślązaków, którzy chcieli przyłączenia Górnego Śląska do odrodzonej Ojczyzny'. – Ten oddolny ruch rozwijał się w oparciu o rdzenne tradycje, a głównego sojusznika znajdywał w rodzinie, która przez wieki przechowywała słowiańską kulturę, pielęgnowała język serca, którym dla większości Ślązaków był język polski, choć w gwarowej formie – podkreślił. Metropolita katowicki wskazał też na ważną rolę Kościoła w powstaniu dostrzegając w nim „przestrzeń wolności, pielęgnowania i strzeżenia własnej tożsamości oraz religijno-oświatową działalność wielu wybitnych duchownych'.

Mówił, że z perspektywy 100 lat od wybuchu III Powstania Śląskiego „uświadamiamy sobie jakie znaczenie miała przynależność Górnego Śląska do Polski w okresie międzywojennym'. – To dzięki temu politycznemu faktowi Watykan powołał diecezję katowicką, wydzielając jej terytorium z archidiecezji wrocławskiej. Apelował o odpowiedzialność i rzeczywisty, a nie „jedynie deklaratywny', patriotyzm – fundament pokoju i stabilizacji „małej i wielkiej Ojczyzny'. Prosił o nastawienie i działanie propokojowe. – Nie chodzi o wielkie, spektakularne gesty pojednania polityków, tylko aktualnie o umiejętność przebaczenia i unikania agresji w mediach, w Internecie, w publicznej debacie i na ulicy – zaznaczył abp Skworc. Potrzeba wysokiego poczucia identyfikacji z regionem', zwłaszcza teraz, gdy Górny Śląsk przechodzi proces transformacji. – Potrzeba budowania jego przyszłości ponad partyjnymi, związkowymi i wszelkimi innymi podziałami w oparciu o rodzimą tradycję, wartości równościowe oraz o mocną rodzinę, gwarantującą międzypokoleniową solidarność, co potwierdził pandemiczny czas – stwierdził duchowny.

 

ks. rs/Radio eM / Katowice / ekai.pl


USA: badacz ukazuje demoniczne oblicze marksizmu

O diabelskiej stronie marksizmu i satanistycznych fascynacjach Karola Marksa opowiada najnowsza książka Paula Gengora – katolika, profesora nauk politycznych w Grove City College w Pensylwanii. Ta licząca 461 stron praca, zatytułowana „Devil and Karl Marx' (Diabeł i Karol Marks), szczegółowo omawia życie i twórczość ojca komunizmu, przy czym niektóre jego wypowiedzi były przez lata celowo zatajane, zwłaszcza w literaturze sowieckiej, gdyż zbyt dosłownie dotyczyły one świata duchowego.

W jednym ze swych wierszy Marks napisał np. „Utraciłem niebo. Wiem to dobrze. Moja dusza, kiedyś wierna Bogu, jest wybrana dla Piekła' (The Pale Maiden, 1837). W innym pisze on też o „tańcu śmierci dzięki mieczowi sprzedanemu mi przez szatana' (The Player, 1841). Według ustaleń autora Karol Marks był złym synem, złym ojcem i złym małżonkiem. Na ironię zakrawa fakt, że głosząc „wyzwolenie uciśnionych', sam zatrudniał pomoc domową, którą źle traktował; nie tylko nie płacił jej w ogóle wynagrodzenia, ale często po prostu ją gwałcił. Jak wiadomo, marksizm i komunizm dążyły do podporządkowania sobie całego świata. Na szczególną uwagę w książce zasługuje mało znana penetracja amerykańskich środowisk kościelnych przez różne agentury z Moskwy. Amerykańskich idealistów chrześcijańskich próbowano zwabić za pomocą komunistycznych haseł o równości wszystkich ludzi i wyzwoleniu ich spod ucisku kapitalizmu oraz haseł „teologii wyzwolenia'. Zdaniem profesora dało się na to nabrać wielu duchownych, a nawet biskupów, szczególnie ze wspólnot protestanckich, a niektórzy hierarchowie popadali nawet w herezje, gdyż marksizm w ostatecznym rozrachunku prowadził do ateizmu.

Autor wiąże „rewolucję seksualną' w Ameryce lat sześćdziesiątych z zastąpieniem marksizmu tradycyjnego przez „kulturowy i seksualny'. W takiej formie jest on nadal głoszony na niektórych uniwersytetach amerykańskich, np. w Columbii czy w Berkeley, gdzie naucza się go jako „teorii krytyki' (critical theory). W naszych czasach bowiem klasyczny marksizm w ogóle już nie przemawia do robotników amerykańskich. Na przykład z badań przeprowadzonych przed poprzednimi wyborami prezydenckimi wynika, iż prawie wszyscy robotnicy USA głosowali na Donalda Trumpa, bo jego program bardziej im odpowiadał. Zapoczątkowany w Europie w pierwszej połowie XX w. „marksizm kulturowy i seksualny' znalazł podatny grunt w amerykańskich środowiskach liberalnych. Autor książki zajął się losami założycieli tzw. „Szkoły Frankurckiej' (1918-39). Szczegółowo przeanalizował życie i idee jednego z jej twórców – psychiatry i polityka Wilhelma Reicha (1897-1957) z Austrii, który w 1939 wyemigrował do USA, z jednej strony uciekając przez niemieckim antysemityzmem i holokaustem, a drugiej z powodu przekonania, że „system komunistyczny w ZSRR jest zbyt sztywny'. Celem amerykańskiej „rewolucji seksualnej' miały być „fundamentalne zmiany' (fundamental transformations) w życiu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Ciekawe, że tego samego określenia „fundalmenatalne zmiany' użył Barack Obama, absolwent Columbii, w swym przemówieniu na rozpoczęcie urzędowania w 2009 r. Jedną z teoretyczek i działeczek tego nowego nurtu była Kate Millett (1934-2017), wykładowczyni w Berkeley (doktorat w Columbii). Napisała ona kilka książek i artykułów o potrzebie zmian kulturowych, m.in. „Theory of Sexual Politics' i „On the Loop'. Dla amerykańskich feministek stała się ona swego rodzaju „wielką kapłanką Ruchu'. Wtedy też powstał nowy „manifest' amerykańskiej i światowej „rewolucji seksualnej', który swoją formą przypominał niektóre modlitwy katolickie. Miał on za zadanie zniszczyć dotychczasową kulturę judeochrześcijańską, zwłaszcza w odniesieniu do takich podstawowych pytań jak „kim jest człowiek' i do wzorca „rodziny patriarchalnej'. Otoczona wielbicielkami „wielka kapłanka' i ikona feminizmu, która znalazła się nawet na okładce amerykańskiego tygodnika „Time', Millett w życiu codziennym miała jednak zupełnie inną twarz. W toku wielogodzinnych rozmów z autorem książki jej siostra Mallory, obecnie praktykująca katoliczka, wyraziła przekonanie, iż „Kate była opętana przez diabła'. „Czasami bałam się, czy po prostu nie wyjmie ona noża, aby mnie zabić' – zwierzyła się Malory. Wspomniała też o dramatach dawnych wielbicielek swej siostry, które na starość przeżywały duchową pustkę, „czuły dotkliwą samotność, gdy zostawały same w domu na noc, bez dzieci i wnuków, które wcześniej złożyły na ołtarzu aborcji'.

 

o. pj (KAI Tokio) / Waszyngton / ekai.pl


Kard. Koch: nie można zastąpić teologii polityką

Nie można zastąpić teologii polityką – podkreśla kard. Kurt Koch, koordynator Nowego Kręgu Uczniów Josepha Ratzingera po zakończonym 26 września w Rzymie dorocznym spotkaniu byłych studentów Benedykta XVI. Tym razem jego tematem była „Kwestia Boga w obliczu aktualnych wyzwań'.

W rozmowie z agencją ACI przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan zwraca uwagę, że pytanie o Boga ma zasadnicze znaczenie w sytuacji sekularyzacji Europy. Zauważa, że to nie religijności jej brakuje, ani wiary w jakąś siłę wyższą, ale wiary w Boga osobowego i w konsekwencji – w Chrystusa, w którym ukazał On swe oblicze. Czasem bowiem „ludzie wierzą w Boga, ale nie są pewni, czy ten Bóg jest obecny i działa w historii i w naszym życiu'. Pisał o tym Joseph Ratzinger już w 1952 r. w artykule „Nowi poganie w Kościele', wskazując, że są oni nie poza Kościołem, ale właśnie w nim. Jednak tej analizy nikt wówczas nie wziął na poważnie. Sobór Watykański II wprawdzie był skupiony nie na Bogu, ale na Kościele, ale wypracował nową eklezjologię teocentryczną w tym sensie, że „Kościół istnieje po to, byśmy mogli zobaczyć Boga'. Jednak w okresie posoborowym rozwinęła się inna eklezjologia i „trochę zapomnieliśmy o pilności pytania o Boga'.

Zdaniem kardynała, dziś trwają dyskusje głównie natury politycznej, o konserwatystach i postępowcach, nie mówi się natomiast o samym centrum wiary. Dlatego tak ważny jest powrót do prawd wiary i pogłębienie dialogu na ich temat. Nie możemy bowiem „zastąpić teologii polityką'.

 

pb (KAI/acistampa.com) / Rzym / ekai.pl


List biskupów z Górnego Śląska i Zagłębia: Chrońmy wodę, gdyż w Polsce jej brakuje!

- Polska posiada najmniejsze naturalne zasoby wodne ze wszystkich krajów Europy – alarmują biskupi z Górnego Śląska i Zagłębia, we wspólnym Słowie z okazji Światowego Dnia Wody, który będzie obchodzony w niedzielę 22 marca. Przypominają, że „woda jest żywiołem, z którym należy roztropnie się obchodzić', a kwestia odpowiedzialnego podejścia do problematyki wody ma wymiar moralny.

Biskupi odwołują się do nauczania papieża Franciszka nt. ekologii wyrażonego w encyklice „Laudato si'' oraz niedawnej adhortacji „Querida Amazonia'. Polemizują z rozpowszechnioną wśród Polaków opinią, że problemy, o których mówi papież Franciszek nas nie dotyczą.

W związku ze zbliżającym się Światowym Dniem Wody, apelują o odpowiedzialną ochronę zasobów wodnych, przypominając, że „Polska posiada najmniejsze naturalne zasoby wodne ze wszystkich krajów Europy'. Informują, że „wciąż mamy w naszym kraju miejscowości i regiony, w których dostęp do wody pitnej jest utrudniony'. „Obniża się – czytamy w ich liście - poziom wód gruntowych. Dodatkowo zmieniający się klimat, w którym zamazują się granice pomiędzy porami roku, charakteryzuje się niestety brakiem dostatecznej ilości opadów. Cierpi na tym m.in.: rolnictwo, sadownictwo, transport, turystyka, a pośrednio, wszystkie powiązane z nimi dziedziny życia'.

Biskupi apelują więc o roztropne obchodzenie się z wodą i jej zasobami. „Wodę należy nie tylko gromadzić, ale i oszczędzać. Trzeba korzystać z takich sposobów produkcji przemysłowej i rolnej, które są nisko wodochłonne. Należy też krzewić nawyk oszczędzania wody w zwykłych gospodarstwach domowych' – wyjaśniają.

Tłumaczą, że narastającemu brakowi wody można przeciwdziałać m. in. poprzez zbieranie deszczówki oraz „budowanie suchych zbiorników wodnych, mądrą regulację rzek, respektowanie naturalnych terenów zalewowych, ale też przez zwyczajną roztropność w asfaltowaniu i betonowaniu naszych miast i wsi'. „Nie wolno zabetonowywać naszej ziemi, bo woda musi do niej wrócić, by dalej móc nam służyć' - wyjaśniają. Potępiają też „sprowadzanie, często z zagranicy i porzucanie czy wylewanie w przypadkowych miejscach toksycznych odpadów, które prędzej lub później zanieczyszczą wody gruntowe i rzeki'. Ich zdaniem: „Te i tym podobne praktyki są moralnie naganne i trzeba je nazwać grzechami ekologicznymi'.

„Słowo biskupów z Górnośląsko-Zagłębiowskiej metropolii na Światowy Dzień Wody' podpisali: abp Wiktor Skworc, Arcybiskup Metropolita Katowicki; bp Jan Kopiec, Biskup Gliwicki i bp Grzegorz Kaszak, Biskup Sosnowiecki. Nosi ono datę 22 marca 2020 r.

Cały tekst Słowa biskupów...

 

mp / Katowice / ekai.pl


Papieski tweet






Jesteś naszym 774241 gościem od 01.01.2017

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia św. Jadwigi Śląskiej w Katowicach-Szopienicach, siedziba: Katowice, Plac Powstańców Śląskich 3.