Liturgia




2022-08-14, Niedziela, Rok C, II, Dwudziesta Niedziela zwykła
Jr 38, 4-6. 8-10
Ps 40 (39), 2-3. 4. 18 (R.: por. 14b)
Hbr 12, 1-4
Por. J 10, 27
Łk 12, 49-53
2022-08-15, Poniedziałek, Rok C, II, Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Łk 11, 27-28
1 Krn 15, 3-4. 15-16; 16, 1-2
Ps 132, 6-7. 9-10. 13-14 (R.: por. 8)
1 Kor 15, 54-57
Łk 11, 28
Łk 11, 27-28
2022-08-16, Wtorek, Rok C, II, Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Stefana Węgierskiego
Ez 28, 1-10
Pwt 32, 26-27b. 27c-28. 30. 35c-36b (R.: 39c)
Por. 2 Kor 8, 9
Mt 19, 23-30

Wydarzenia


Trybunał w Strasburgu odrzucił skargi polskich feministek

Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił odrzucenie pięciu pierwszych skarg polskich aktywistek aborcyjnych, które dążą do obalenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku. W każdej z tych spraw prawnicy Instytutu Ordo Iuris przekazali sędziom ETPC opinię „przyjaciela sądu', w której wykazano, że szeroki zakres ochrony życia nienarodzonego w Polsce jest nie tylko zgodny z oczekiwaniami większości Polaków, ale stanowi przywrócenie ludzkiej godności i odpowiada przemilczanym często normom prawa międzynarodowego, które stoi po stronie ludzkiego życia – także nienarodzonego.

Weronika Przebierała – dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris w przesłanym komunikacie zauważa:

'Na tryumfalizm jest jednak za wcześnie. Prawdziwa wojna o ochronę życia dopiero przed nami. Pięć wspomnianych decyzji ETPC było możliwych dzięki zaniedbaniom samych aborcjonistów. Według komunikatu prasowego ETPC, podobnych postępowań może być... ponad tysiąc. W pozostałych sprawach skarżących wspierają całe sztaby prawników, pragnących podważyć konstytucyjną ochronę życia w Polsce.

Polskie feministki zorganizowały bowiem akcję dążącą do unieważnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej, wykorzystując do tego Europejski Trybunał Praw Człowieka. W tym celu przygotowały wzór skargi do ETPC i zachęcały kobiety do zalewania Trybunału w Strasburgu skargami na Polskę, w których twierdzą, że zakaz aborcji eugenicznej narusza między innymi art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zakazujący tortur i nieludzkiego traktowania. Większość skarg zakomunikowanych już polskiemu rządowi nie dotyczy nawet kobiet, którym odmówiono przeprowadzenia eugenicznej aborcji. Skarżące za tortury i nieludzkie traktowanie uznają najczęściej... «stres i strach przed zajściem w ciążę».

Promotorzy aborcji nie chcą przy tym pamiętać o preambule najszerzej akceptowanego aktu prawa międzynarodowego na całym świecie – Konwencji o prawach dziecka – która stwierdza, że «dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu».

Jeśli sędziowie ETPC zgodzą się z absurdalnymi wywodami aborcjonistów, to Polska może zostać zmuszona do prawnego ograniczenia prawa do życia. Dlatego nie możemy pozostać bierni.

Czytaj dalej...

 

Weronika Przebierała, Ordo Iuris / Warszawa / ekai.pl


Jeden ksiądz, a nie 57 - dziennikarz GN o braku precyzji Państwowej Komisji ds. Pedofilii

Nie 57 spraw dotyczących duchownych, a tylko jedna ze zgłoszonych w ostatnich 12 miesiącach do Państwowej Komisji ds. Pedofilii dotyczyła tego okresu, pozostałe 56 miało miejsce przed 25 lipca 2021 r. – ustalił Bogumił Łoziński, dziennikarz tygodnika Gość Niedzielny. Podkreślił, że Komisja po raz kolejny nieprecyzyjnie przedstawiła dane, co doprowadziło do podawania przez media nieprawdziwej informacji.

Publikujemy tekst Bogumiła Łozińskiego, który ukazał się na stronie internetowej Gościa Niedzielnego:

Nie 57 spraw dotyczących duchownych, a jedna ze zgłoszonych w ostatnich 12 miesiącach do Państwowej Komisji ds. Pedofilii dotyczyła tego okresu, pozostałe 56 miało miejsce przed 25 lipca 2021 r. – ustalił GN. Komisja po raz kolejny nieprecyzyjnie przedstawiła dane, co doprowadziło do podawania przez media nieprawdziwej informacji.

Tegoroczny raport komisji, a właściwie jego 28-stronicowe streszczenie, gdyż całego nie poznaliśmy, dotyczy zgłoszeń o molestowaniu seksualnym nieletnich, które wpłynęły do komisji w ostatnich 12 miesiącach. Jak podkreślają autorzy raportu, analizy zawarte w nim obejmują okres od 25 lipca ubiegłego roku do 25 lipca tego roku. W dokumencie znalazła się informacja, że wśród sprawców niespokrewnionych w ofiarą największą grupę – 57 osób, stanowili księża. (Największą w ogóle – 70 spraw dotyczyła rodziców). Media zinterpretowały tę informację, że w ostatnich 12 miesiącach 57 duchownych zostało zgłoszonych do komisji jako domniemani sprawcy pedofilii. Taka informacja pojawiła się na czołówkach większości mediów. Na przykład Gazeta Wyborcza w wydaniu internetowym informacje opatrzyła tytułem: „Raport Państwowej Komisji ds. Pedofilii: znów najwięcej sprawców wśród duchownych'. Tymczasem bliższa analiza streszczenia prowadzi do wniosku, że na pewno te 57 przypadków nie dotyczyło ostatnich 12 miesięcy. W innym miejscu w raporcie czytamy, że 35 z nich uległo już przedawnieniu, a więc miało do nich dojść przed laty.

Wobec tych wątpliwości zwróciliśmy się do przewodniczącego komisji prof. Błażeja Kmieciaka o podanie informacji, ile spraw dotyczących księży, które trafiły do komisji miało miejsce w ostatnim roku. Okazało się, że takiej analizy komisja nie przeprowadziła, jednak na naszą prośbę prof. Kmieciak zlecił zrobienie takiego zestawienia. Okazało się, że ze zgłoszonych w okresie sprawozdawczym do komisji 57 spraw dotyczących duchownych, jedna miała miejsce w ostatnich 12 miesiącach.

Jeden, a nie 57 - to bardzo duża różnica. Gdyby raport zawierał precyzyjne dane, media nie interpretowałyby błędnie jego treści, w tym przypadku na niekorzyść Kościoła. Oto cała odpowiedź Państwowej Komisji ds. Pedofilii na pytanie GN: „Z 57 nowych spraw dotyczących duchownych, jakimi zajmowała się w okresie sprawozdawczym Państwowa Komisja, 35 ostatecznie uznanych zostało za przedawnione. Pozostałe sprawy znajdują się na różnych etapach postępowań prokuratorskich lub sądowych. Pośród 57 nowych zgłoszonych spraw - jedna dotyczy zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa wykorzystania seksualnego, do którego miało dojść między lipcem 2021 a czerwcem 2022 r. Pozostałe obejmują wcześniejsze okresy'.

To nie pierwszy przypadek, gdy komisja w sposób niejasny prezentuje dane.

Więcej...

 

Bogumił Łoziński, Gość Niedzielny / Warszawa / ekai.pl


Kard. Müller krytykuje upolitycznienie niemieckiej drogi synodalnej

Droga Synodalna w Niemczech nie ma nic wspólnego z „synodalnością', ani z „drogą'. Konstrukcja ta przypomina raczej „organizację polityczną', która uważa się za „awangardę Kościoła powszechnego' - stwierdził w wywiadzie dla EWTN Vatican / CNA Deutsch emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Gerhard Ludwig Müller.

74-letni purpurat stwierdził, że niemiecka Droga Synodalna, ogłoszona przez jej inicjatorów „procesem reformy', jest „od samego początku skończona' i znalazła się na „antykatolickiej, błędnej drodze'. Jego komentarz dotyczy oświadczenia Stolicy Apostolskiej z 21 czerwca, w którym wskazano, że „Droga Synodalna w Niemczech nie ma mocy zobowiązującej biskupów i wiernych do przyjęcia nowych sposobów rządzenia oraz nowych podejść do doktryny i moralności'. Zaznaczono, iż wyjaśnienie to było konieczne, aby „zabezpieczyć wolność ludu Bożego i wykonywania posługi biskupiej'.

Prezydium Synodu - składające się z Konferencji Episkopatu Niemiec i Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK) - oskarżyło następnie Watykan o brak woli porozumienia. Kardynał Müller nazwał te wypowiedzi swoich rodaków za „nie do przyjęcia' i dodał, że to „naprawdę nie ma nic wspólnego z synodalnością i kolegialnością, ani z szacunkiem dla urzędu biskupiego'. Zauważył, że oświadczenie Stolicy Apostolskiej nie wyraża nic poza „prostą zasadą katolickiej eklezjologii'.

Na pytanie, czy po deklaracji z Rzymu Droga Synodalna w Niemczech jest już na wyczerpaniu, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary odpowiedział: „Myślę, że Droga Synodalna była skazana na zagładę od samego początku, po prostu jej inicjatorzy jeszcze sobie tego nie uświadomili'. Zaznaczył, że niemiecka Droga Synodalna nie ma nic wspólnego z „synodalnością', ani z „drogą'. Jego zdaniem, konstrukcja ta przypomina raczej „organizację polityczną', która uważa się za „awangardę Kościoła powszechnego'.

Czytaj dalej...

 

st (KAI) / Watykan / ekai.pl


Dziesięciokrotny spadek liczby aborcji po wprowadzeniu przepisów pro-life

W 2021 roku dziesięciokrotnie spadła liczba aborcji wykonywanych zgodnie z prawem. To efekt nowych przepisów, które zapewniają większą ochronę życia w okresie prenatalnym. Pod koniec października 2020 roku polski Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności aborcji eugenicznej. W efekcie - według danych Ministerstwa Zdrowia, które cytuje „Rzeczpospolita' - liczba aborcji spadła do 107 przypadków w ubiegłym roku.

„Oznacza to, że prawo działa i pozwoliło na uratowanie konkretnych ludzi' - mówi Family News Service Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik i psycholog, prezes Fundacji Grupa Proelio. W poprzednich latach liczba aborcji zarejestrowanych przez Ministerstwo Zdrowia wynosiła 1076 (w latach 2018 i 2020) oraz 1110 w roku 2019. Według Magdaleny Korzekwy-Kaliszuk, gdyby nie zmiana prawa w wyniku orzeczenia Trybunału, także w ubiegłym roku życie przed urodzeniem straciłoby w Polsce ok. 1000 dzieci, głównie z powodu podejrzenia zespołu Downa. Do momentu publikacji wyroku z 22 października 2020 polskie prawo przewidywało, że prawo do życia podlega ochronie, również w fazie prenatalnej, z wyjątkiem 3 okoliczności opisanych w ustawie o planowaniu rodziny. Według tych przepisów, aborcja była dopuszczalna w przypadku ciąży pochodzącej z gwałtu, zagrożenia życia lub zdrowia matki a także w sytuacji „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu'. Po publikacji wyroku TK moc prawną traci ostatnia z przesłanek. „Dobre prawo pozytywnie wpływa na postawy ludzi. Z jednej strony umacnia przekonania o tym, że prawo do życia nie powinno być zależne od diagnozy stanu zdrowia. Z drugiej strony, brak możliwości zabicia dziecka z powodów eugenicznych sprawia, że lekarze nie będą już mieli podstaw do proponowania czy wręcz naciskania na rodziców, aby dokonali aborcji' - uważa szefowa Fundacji Grupa Proelio, zbierającej świadectwa osób, które kwalifikowały się do aborcji oraz ich rodziców. Ekspert argumentuje, że często w Polsce dochodziło do nacisków na aborcję z powodów eugenicznych. Środowiska pro-life i „Rzeczpospolita' zwracają również uwagę na to, że w kolejnych latach liczba tzw. legalnych aborcji jeszcze spadnie.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wszedł w życie 27 stycznia przed północą, a z danych cytowanych przez „Rzeczpospolitą' wynika, że 75 ze 107 aborcji wykonano w przypadku tzw. przesłanki eugenicznej, czyli tej, którą wyeliminowało orzeczenie polskiego sądu konstytucyjnego. Gazeta zauważa, że dane ubiegłoroczne pokazują, iż nie ma mowy o tym, by lekarze rozszerzająco interpretowali przesłankę o zagrożeniu dla życia i zdrowia kobiety, kierując się jej zdrowiem psychicznym. Liczba 32 aborcji związanych z tym kontratypem jest zbliżona do statystyk z poprzednich lat.

Organizacje i politycy opowiadający się za osłabieniem prawnej ochrony życia nienarodzonych dzieci twierdzą, że wskutek wyroku TK Polki częściej decydują się na aborcję za granicą. Według posłanki Lewicy Joanny Scheuring-Wielgus to liczby „idące w tysiące'. Jednocześnie nie podaje się żadnych dowodów potwierdzających te twierdzenia. „Nawet jeśli część rodziców i tak zdecydowała o zabiciu swoich dzieci z podejrzeniem chorób w sposób nielegalny czy za granicą, to zdecydowana większość spośród nich pozwoliła dziecku żyć i to jest bezdyskusyjne zwycięstwo, które umożliwił wyrok TK' - odpowiada Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

 

Family News Service / Warszawa / ekai.pl


Ratownik WOPR o przywiązaniu do modlitwy

O nadrzędnych wartościach w pracy ratownika wodnego w rozmowie z KAI opowiada Adrian Szum, dyplomowany ratownik medyczny współpracujący z kołobrzeskim WOPR, inicjator modlitw wspólnotowych w intencji dobrego wypełniania służby ratowniczej oraz dziękczynnych pielgrzymek.

czytaj wywiad...

 

Wanda Milewska Kołobrzeg / ekai.pl


Bp Włodarczyk: ręce ojca czy matki złożone do modlitwy to najpiękniejsze kazanie

„Złożone ręce ojca czy matki do modlitwy to najpiękniejsze kazanie, jakie można wygłosić dzieciom' – powiedział bp Krzysztof Włodarczyk we wspomnienie świętych Joachima i Anny, rodziców Matki Bożej. Pasterz diecezji bydgoskiej przewodniczył Mszy św. w uniejowskiej kolegiacie, odwiedzając na szlaku pielgrzymów zmierzających na Jasną Górę. Pątnicy dotrą do celu już 31 lipca. – Wychwalajmy Joachima i Annę, rodziców Bożej Rodzicielki Maryi. Bóg dał im błogosławieństwo, którego oczekiwały wszystkie narody – mówił w czasie homilii.

Biskup Włodarczyk zwrócił uwagę na wartość małżeństwa i rodziny, która – jak zauważył – jest przez współczesny świat bardzo często wyśmiewana i niszczona. Dodał jednocześnie, że wiara w rodzinie jest najcenniejszą rzeczą, jaką można przekazać dzieciom. Następnie nawiązał do hasła, jakie towarzyszy uczestnikom pieszej wędrówki – „Posłani w pokoju Chrystusa'. – Pomyślmy o naszym najwyższym, ostatecznym celu, który Pan przygotował dla nas – o wspaniałości nieba – podkreślił dodając, że dla człowieka wierzącego liczy się „tu i teraz'.

Po Mszy św. bp Krzysztof Włodarczyk założył buty pielgrzyma i przemierzył jeden z etapów, podczas którego odwiedził wszystkie grupy. Był czas na śpiew, wspólne rozmowy, świadectwa i zadawanie pytań.

jm / Bydgoszcz/Uniejów


Kard. Sarah o misji Kościoła w świecie bez Boga

Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty czy Karol de Foucauld - to oni są prawdziwym obliczem Kościoła. Wszyscy wiemy, że świętość jest jego najpiękniejszym owocem – podkreśla kard. Robert Sarah, odnosząc się do problemu kościelnych skandali. Podkreśla, że Kościół to również matka, która przyjmuje nas, swe nieposłuszne dzieci. Składa się on z ludzi, którzy mają te same wady, co ich współcześni, jednak grzechy ludzi Kościoła powodują większy skandal.

W wywiadzie dla francuskiego czasopisma „Valeurs actuelles' podkreśla potrzebę położenia większego akcentu na rozwój życia duchowego. Ono jest tym, co w człowieku najcenniejsze. Kiedy go zabraknie, przestajemy być w pełni ludźmi, a stajemy się smutnymi zwierzętami. Życie staje się dręczącym oczekiwaniem na śmierć lub ucieczką w materialistyczną konsumpcję. Kard. Sarah przyznaje natomiast, że jest zdumiony, ilekroć spotyka starego mnicha lub mniszkę, naznaczonych wieloletnim milczeniem. „Zadziwia mnie głębia i promieniująca solidność ich człowieczeństwa. Człowiek jest sobą tylko wtedy, gdy spotyka Boga' – dodaje gwinejski kardynał. Zauważa, że w społeczeństwie, w którym nasze zachowania są podyktowane przez konsumpcyjny materializm, rozwijanie życia duchowego wymaga stanięcia w opozycji względem świata. Nie chodzi tu o postawę polityczną, lecz o wewnętrzny opór względem dyktatu kultury medialnej. Kiedy cały świat idzie w stronę śmierci i nicości, pójście pod prąd oznacza pójście w stronę życia – mówi kard. Sarah.

Ludziom, którzy nie potrafią się modlić, przypomina słynny zakład Pascala, o którym często wspominał Benedykt XVI: zacznij żyć tak jak chrześcijanie, a przekonasz się, że jest to prawdziwe. Ja ośmielam się powiedzieć: zdobądź się na modlitwę, nawet jeśli nie wierzysz, a zobaczysz... Nie nadzwyczajne objawienia, wizje czy ekstazy, ale Bóg przemawia w ciszy do serca człowieka – przekonuje afrykański kardynał. Jego zdaniem Kościół musi mówić o tym niewierzącym. Na potwierdzenie swych słów przywołuje swe doświadczenie z Japonii, gdzie w imieniu Stolicy Apostolskiej organizował pomoc dla ofiar tsunami. W obliczu tych ludzi, którzy stracili wszystko, zrozumiał, że musi im dać coś więcej niż tylko pieniądze. I dlatego długo się za nich modlił. Kilka miesięcy później otrzymał list od japońskiego buddysty, który wyznał, że to właśnie ta modlitwa go ocaliła, bo przywróciła mu poczucie godności i sens życia, kiedy z rozpaczy chciał popełnić samobójstwo.

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan


USA: Weigel krytykuje atakowanie moralności na uniwersytetach katolickich

Z surową krytyką 'rozkładu katolickiej teologii moralnej' na niektórych uczelniach katolickich w Rzymie wystąpił znany publicysta amerykański, biograf św. Jana Pawła II – George Weigel. W artykule zatytułowanym 'Recykling tych samych starych rzeczy', zamieszczonym na łamach amerykańskiego pisma 'First Things' wytknął grupie współczesnych teologów, zwłaszcza jezuickich, iż zaprzeczają oni istnieniu czynów 'z samej swej istoty złym'. Podkreślił, że jest to stary pogląd, który jednak przedstawia się obecnie jako nowość.

Autor przypomniał, że w grudniu 2021 wygłosił w Rzymie cykl wykładów nt. św. Jana Pawła II katolikom różnych środowisk, którzy – jak się okazało – byli zaskoczeni niektórymi tezami, które im przedstawił. Sobór Watykański II – najważniejsze wydarzenie światowe i kościelne XX wieku, zwołane w celu uaktualnienia pewnych spraw w Kościele – „słusznie wezwał do odnowy katolickiej teologii moralnej, lecz to, co nastąpiło potem, stało się jej rozkładem', stwierdził Weigel. Jego zdaniem rozkład ów posunął się tak daleko, że 'czołowi teologowie moralni utrzymywali, że nie ma już czegoś takiego, jak «czyny z istoty złe», to znaczy, iż nie istnieje czyn grzeszny moralnie z samej swej istoty, zawsze i gdziekolwiek by był, nie uwzględniając intencji danej osoby i skutków jej działań'. Publicysta powiedział ponadto swym słuchaczom pół roku temu, że jednym z zamiarów św. Jana Pawła II, o którym wspomniał on w swej encyklice 'Veritatis Splendor', było uściślenie, że rzeczywiście istnieją tego rodzaju czyny, a przekonanie to powtórzył później w innej swej encyklice 'Evangelium Vitae', ogłoszonej w 1995 roku.

Jako czołowych przedstawicieli poglądu o nieistnieniu czynów istotowo złych Weigel wymienił filozofów Immanuela Kanta i Davida Hume'a, 'których prace rozłożyły jedno z najbardziej podstawowych przekonań cywilizacji zachodniej, iż są prawdy zbudowane w świecie i w nas, do których możemy dojść rozumem'. W obliczu tych błędnych poglądów w ostatnim ćwierćwieczu podjęto słuszne działania wyjaśniające z punktu widzenia teologii moralnej, jednakże 'w ostatnich 9 latach stare błędy pojawiły się na nowo, a niektóre z nich przeważają na rzymskich uniwersytetach papieskich' – stwierdził z ubolewaniem biograf papieża Wojtyły. Jednym z czołowych reprezentantów takiego myślenia jest – niewymieniony przezeń z imienia – hiszpański jezuita o. Julio Luis Martínez Martínez, były rektor Papieskiego Uniwersytetu Comillas w Madrycie i profesor wizytujący Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Pod koniec maja na łamach amerykańskiego pisma jezuickiego 'America' napisał on, że adhortacja apostolska 'Amoris laetitia', którą Franciszek poświęcił miłości w rodzinie, 'rozwiązała węzły' na temat małżeństwa, jakie pozostawili po sobie święci papieże: Paweł VI i Jan Paweł II. Ta dawna perspektywa, przedstawiana obecnie jako nowa, iż nie ma czynów istotowo złych, jest czymś 'szkodliwym, wyjałowionym intelektualnie, bezpłodnym duszpastersko i nieodpowiedzialnym społecznie' – wskazał Weigel. Wyjaśnił następnie, że jeśli dobro postępuje w niektórych obszarach Kościoła, to dzieje się tak dlatego, że 'istnieje zrozumienie, iż prawda i miłosierdzie idą razem i że Kościół jako «szpital polowy» nie powinien jedynie łagodzić chwilowo ran, ale winien leczyć osoby i wysyłać je jako świadków mocy Chrystusa'.

Amerykański publicysta odniósł się również do pojawiających się ostatnio ataków na św. Jana Pawła II. Wskazał, że 'żaden papież we współczesnych dziejach Kościoła nie uczynił tak wiele na rzecz wyjaśnienia prawd wiary katolickiej sceptykom i cynikom'. Zdaniem autora 'ci, którzy atakują intelektualny i moralny heroizm tego papieża w smutnym zamiarze obrony starego, katolicyzmu rozmytego, który doświadczył upadku ewangelicznego z wszystkich stron, mogą uważać się za wrażliwych duszpastersko i z pewnością są nimi'. Jednakże 'dla moich uczniów wydają się oni jedynie przykładami zmęczenia intelektualnego i małoduszności ewangelicznej w obliczu agresji kulturalnej «woke»' – stwierdził z mocą George Weigel. To angielskie słowo – jedna z form czasownika 'wake', czyli 'obudzić się' – zaczęło być używane w Stanach Zjednoczonych w odniesieniu do 'przebudzenia' sumienia nt. rasizmu. Stopniowo nastąpiło rozszerzenie jego stosowania na inne pola nierówności społecznej z punktu widzenia lewicy, ideologii gender, lobby LGBT i radykalnego feminizmu.

 

kg (KAI/ACI Prensa) / Nowy Jork / ekai.pl


Dokument nt. kryteriów eklezjalności wspólnot i ruchów katolickich

Abp Stanisław Budzik na 392. Zebraniu plenarnym KEP w Zakopanem zaprezentował i przekazał biskupom przyjęty przez Komisję Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski dokument: „Kryteria eklezjalności wspólnot katolickich'. Dokument ten skierowany jest do wszystkich członków, liderów, założycieli i przełożonych wspólnot i ruchów formacyjno-ewangelizacyjnych jako narzędzie pomocne w rozeznawaniu komunii danej wspólnoty z Kościołem powszechnym oraz jej zdrowego funkcjonowania i rozwoju.

Dokument przygotowany przez Komisję Nauki Wiary KEP, kierowaną przez abp. Stanisława Budzika, wyjaśnia, że Kościół od samego początku swego istnienia starał się wskazywać na kryteria pozwalające odróżnić to, co w działaniu danych wspólnot pochodzi od Ducha Bożego, od tego, co pochodzi od ducha tego świata. I tak postępuje także i dziś. Stąd potrzeba opracowania obecnego dokumentu, uwzględniającego aktualne tendencje panujące w Kościele.

Uzasadniając potrzebę wydania dokumentu jego autorzy stwierdzają, że „dynamizm duchowego życia, tak wyraźnie widoczny w istnieniu i działaniu wspólnot bądź ruchów formacyjno-ewangelizacyjnych, nie jest jednak wolny od niebezpieczeństwa wypaczeń'. A to dlatego, że „duch tego świata już od czasów apostolskich wpływał deformująco i w konsekwencji niszcząco na dynamizm niektórych grup czy wspólnot'.

czytaj dalej...

 

mp / Zakopane / ekai.pl


USA: pożegnalny artykuł M. Albright - ''Putin popełnia historyczny błąd''

Zmarła 23 marca w wieku prawie 85 lat Madeleine Albright, amerykańska sekretarz stanu w latach 1997-2001, której m.in. Polska zawdzięcza przyjęcie do NATO w 1999, w przededniu wybuchu wojny na Ukrainie zamieściła 23 lutego swój ostatni swój artykuł – opinię w „New York Timesie'. Tekst ten, zatytułowany „Putin popełnia historyczny błąd' dziennik przytoczył jeszcze raz, równo miesiąc później, już po śmierci jego autorki, jako swego rodzaju jej prorocze przesłanie i testament polityczny, dotyczący tej wojny.

Była szefowa dyplomacji Stanów Zjednoczonych wspomniała, że po raz pierwszy spotkała W. Putina w 2000 r. Był on wówczas prawie nieznanym na świecie politykiem. Ona sama chciała z jednej strony lepiej poznać tego człowieka, o którym było wiadomo tylko tyle, że pochodzi z kręgów KGB, z drugiej zaś chodziło jej o polepszenie stosunków z Rosją, które znacznie ucierpiały z powodu I wojny w Czeczenii (1994-96).

Tak oto opisała swoje wrażenia z tamtego spotkania: „Byłam zdumiona, jak bardzo różni się on od swego poprzednika, pompatycznego Borysa Jelcyna. Podczas gdy Jelcyn przymilał się, wygrażał i pochlebiał, pan Putin mówił tak, jakby był wyzbyty z jakichkolwiek emocji. Nie korzystał z żadnych notatek, ale widać było jego determinację, aby wskrzesić rosyjską gospodarkę i zdławić ostatecznie czeczeńskich rebeliantów. W drodze do domu tak napisałam o nim w notatniku: «Mały i blady, taki zimny. Można by go prawie zaliczyć do gatunku gadów (almost reptilian)»'.

Przechodząc do sytuacji tuż przed wybuchem wojny, 22 lutego br. Albright określiła wypowiedzi Putina jako „szukanie pretekstu do inwazji... W ciągu ostatnich 20 lat, od czasu, kiedy się z nim spotkałam, wziął on kurs na odejście od wszystkich dotychczasowo postępów demokracji w swoim kraju, powracając do stalinowskich klisz. (W tym czasie) skupił on w swoich rękach cały polityczny i i gospodarczy potencjał kraju, podporządkowując sobie lub niszcząc potencjalnych oponentów i próbując odtworzyć rosyjskie panowanie w krajach byłego ZSRR. Tak jak każdy autokrata, uważa on bogactwo kraju za swoje, a każdą opozycję traktuje jako zdradę stanu. Choć wie, że Ameryka śledzi jego cynizm i chciwość, uważa, że «wszyscy kłamią, dlatego nie ma żadnej potrzeby, aby mówić, jak jest naprawdę»'.

Przewidując rychły wybuch wojny, M. Albright niejako proroczo wskazała na klęskę Rosji i że „(Putin) zamiast prowadzić swój kraj do wielkości, doprowadzi do tego, że najazd na Ukrainie okryje go hańbą. Jego kraj zostanie izolowany dyplomatycznie i sparaliżowany ekonomicznie. Stanie się także osamotniony, gdyż kraje zachodnie jeszcze bardziej zjednoczą się w oporze przeciw Rosji... Będzie to zupełnie inna sytuacja niż po aneksji Krymu w 2014 i wojna ta zakończy się dla Rosji klęską taką, jak w Afganistanie w latach 80. XX w.'.

Czytaj dalej...

 

o. jj (KAI Tokio) / Nowy Jork / ekai.pl


Papieski tweet






Jesteś naszym 686188 gościem od 01.01.2017

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia św. Jadwigi Śląskiej w Katowicach-Szopienicach, siedziba: Katowice, Plac Powstańców Śląskich 3.