Liturgia




2021-09-23, Czwartek, Rok B, I, Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera
Ag 1, 1-8
Ps 149, 1b-2. 3-4. 5-6a i 9b (R.: por. 4a)
J 14, 6
Łk 9, 7-9
2021-09-24, Piątek, Rok B, I
Ag 1, 15b – 2, 9
Ps 43 (42), 1. 2. 3. 4 (R.: por. 5cd)
Por. Mk 10, 45
Łk 9, 18-22
2021-09-25, Sobota, Rok B, I, Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Za 2, 5-9. 14-15a
Jr 31, 10. 11-12b. 13 (R.: por. 10d)
Por. 2 Tm 1, 10b
Łk 9, 43b-45

Wydarzenia


Święty ojciec Pio (23 września)

O. Pio urodził się w 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. Kiedy miał 5 lat, po raz pierwszy objawił mu się Jezus. W wieku 16 lat przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy miał poważne problemy ze zdrowiem. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo, gdzie przebywał aż do śmierci. 20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany - znaki męki Jezusa.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Z wielkim oddaniem spowiadał. Spędzał w konfesjonale wiele godzin, penitenci przyjeżdżali do niego nieraz z bardzo daleka. Zakonnik zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty. Jan Paweł II beatyfikował o. Pio w 1999 r., a kanonizował go w 2002 r.

 

ekai.pl


23 września w kalendarzu

1805- powstała diecezja lubelska,

1968 - zmarł św. o. Pio,

1976 - powstał Komitet Obrony Robotników.

 

ekai.pl


Dramat mieszkańców wyspy La Palma po wybuchu wulkanu

Trudna sytuacja panuje na wyspie La Palma. Erupcja wulkanu zmusiła do ewakuacji ponad 6 tys. osób, a spływająca lawa zniszczyła już blisko dwieście budynków mieszkalnych. „Boimy się o ludzi, którzy stracili bliskich i dobytek całego życia. Oddajemy się w ręce Boga' – powiedział ks. Domingo Guerra, 79-letni proboszcz w El Paso, gdzie znajduje się wulkan.

Miejscowi kapłani na różne sposoby starają się pomóc poszkodowanym, choć panująca sytuacja rodzi poczucie bezradności. Mówi ks. Domingo Guerra: „Wczoraj rozmawiałem z jednym ze strażaków i powiedział mi, że lawa ma ponad 7 metrów wysokości i pożera wszystko na swojej drodze. Zagrożony jest także kościół. To wszystko rodzi poczucie bezradności i trwogi. Oddajemy się w ręce Boga i prosimy Go, aby nas wzmocnił, pomógł nam i ochraniał nas, zwłaszcza ludzkie życie'.

Z kolei ks. Alberto Hernández od poniedziałku nie ma dostępu do czterech parafii, którymi się opiekuje. Swoje mieszkanie udostępnił potrzebującym, którzy mogą się wykąpać, zadzwonić lub coś zjeść. Dowozi też żywność tym, którzy zostali w domach w nadziei, że lawa ich nie zniszczy. „Jako Kościół utrzymujemy kontakt telefoniczny z wysiedlonymi i z tymi, o których wiemy, że utracili domy. Żyjemy w wielkiej bezradności. Spektakl jest bardzo piękny wizualnie, ale kiedy widzisz skutki, to jest to coś zupełnie innego' – powiedział ks. Alberto Hernández.

 

Marek Raczkiewicz CSsR (vaticannews / El Paso / ekai.pl


W Sejmie projekt ustawy ''Stop aborcji 2021''

130 tys. podpisów zebrali autorzy projektu ustawy 'Stop aborcji 2021'. Zgodnie z wniesionym dziś do Sejmu projektem, dzieci poczęte będą chronione na podstawie tych samych przepisów, co inni ludzie, ponieważ dziecko poczęte jest człowiekiem - poinformowała odpowiedzialna za inicjatywę ustawodawczą Fundacja Pro-prawo do życia.

Autorzy projektu i podpisani pod nim obywatele uważają, że prawna ochrona życia dzieci poczętych jest w Polsce fikcją. Wskazują m.in. na wadliwe zapisy kodeksu karnego powodujące, że 'co roku tysiące dzieci w Polsce są bezkarnie zabijane'. Zdaniem Fundacji Pro-prawo do życia, niepokojące jest zwłaszcza jawne oferowanie, np. w internecie, pigułek wczesnoporonnych. 'Ostrożne szacunki mówią o 30 tys. ofiar rocznie. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 nie stanowi istotnej bariery dla zabójców, ponieważ nie odnosi się w żaden sposób do ścigania aborcyjnych przestępstw' - argumentuje w przesłanym KAI komunikacie Fundacja Pro-prawo do życia.

Ustawa w przekonaniu jej autorów ma dostosować prawo do normy konstytucyjnej, bowiem art. 38 Konstytucji RP wprawdzie stanowi: 'Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia', jednak norma konstytucyjna jest martwa w odniesieniu do ludzi w okresie prenatalnym, którzy są pozbawieni ochrony prawnej. – Niestety ludzie odpowiedzialni za stanowienie i przestrzeganie prawa w Polsce tolerują to, że dziesiątki tysięcy dzieci giną, matki i ojcowie stają się współuczestnikami zbrodni, a ład moralny w Polsce jest niszczony. Wobec bezczynności władz, podjęliśmy społeczną inicjatywę ustawodawczą 'Stop aborcji'. Mimo trudnych warunków, nasi wolontariusze zebrali około 130 tys. podpisów obywateli popierających projekt - poinformował w środę przed Sejmem Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro – Prawo do Życia i przewodniczący Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej.

Jak informuje Fundacja, zgodnie z projektem, dzieci poczęte będą chronione na podstawie tych samych przepisów, co inni ludzie, ponieważ dziecko poczęte jest człowiekiem. Autorzy projektu wskazują też na stronie stronazycia.pl, jakie kary za dokonanie aborcji przewiduje proponowana ustawa. 'Co do zasady, za dokonanie aborcji, czyli za pozbawienie życia człowieka przed narodzeniem, proponowana ustawa przewiduje kary analogiczne do tych za pozbawienia życia każdego innego człowieka. Natomiast jeżeli sprawcą przestępstwa jest matka dziecka poczętego, a czyn ten jest popełniony na szkodę takiego dziecka, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia' - informują.

Inicjatorzy projektu liczą na to, że wkrótce zajmie się nim Sejm. 'Ochrona życia najsłabszych jest obowiązkiem władz Rzeczypospolitej, wynikającym z zasad moralnych i zapisów Konstytucji. Mamy nadzieję, że wszyscy posłowie, którzy odwołują się do moralności chrześcijańskiej, a także ci, którzy podkreślają przywiązanie do Konstytucji, poprą projekt 'Stop aborcji'. Odrzucenie lub przewlekanie uchwalenia projektu będzie świadectwem obłudy' - brzmi komunikat Fundacji Pro-prawo do życia.

 

stronazycia.pl, lk / Warszawa / ekai.pl


Ordo Iuris: Potrzebna zmiana przepisów ws. dzieci martwo urodzonych

Konieczne są zmiany w prawie, które ułatwią uzyskanie wsparcia rodzicom dzieci martwo urodzonych. Obecne przepisy umożliwiają wystawienie aktu urodzenia dziecka zmarłego przed narodzeniem tylko, jeśli udało się ustalić jego płeć. Jest to często niemożliwe w sytuacji, gdy dziecko zmarło na wczesnym etapie ciąży. W takich przypadkach rodzice muszą ponieść znaczne koszty wykonania badania DNA. Inaczej nie będą mogli skorzystać z zasiłku pogrzebowego czy urlopu macierzyńskiego. Eksperci Instytutu Ordo Iuris wskazują, że ten problem można rozwiązać po wprowadzeniu zmian w projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wzorów karty urodzenia i karty martwego urodzenia.

- Aktualny stan prawny prowadzi do nieuzasadnionego wykluczenia grupy rodziców dzieci martwo urodzonych na wczesnym etapie ciąży z możliwości skorzystania z pomocy oferowanej przez państwo, a zatem godzi w konstytucyjną zasadę równości wobec prawa – podkreśla Anna Wawrzyniak z Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris. Zdaniem analityków Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris, projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wzorów karty urodzenia i karty martwego urodzenia nie rozwiązuje problemów, z którymi muszą mierzyć się rodzice dzieci martwo urodzonych na wczesnym etapie ciąży.

Obecnie, aby skorzystać z możliwości otrzymania zasiłku pogrzebowego czy urlopu macierzyńskiego, rodzice dzieci martwo urodzonych, których organy płciowe nie zdążyły się wykształcić, zmuszeni są przeprowadzać badania DNA w celu ustalenia płci dziecka. Badania te nie są refundowane, w związku z czym rodzice znajdujący się w tej trudnej sytuacji życiowej, jaką jest strata nienarodzonego dziecka, muszą ponieść ich pełen koszt. Ponadto, to w ich zakresie pozostaje przeprowadzenie badań, co wiąże się nie tylko z ustaleniem właściwego laboratorium, ale często także i z samodzielnym dostarczeniem materiału genetycznego, pobranego od zmarłego dziecka. Co istotne, ustawodawca podjął już działania zmierzające do modyfikacji w tym zakresie, poprzez projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z objęciem prawem do zasiłku pogrzebowego nowej grupy uprawnionych. Aktualnie obowiązujące przepisy wiążą jednak możliwość przyznania zasiłku pogrzebowego i urlopu macierzyńskiego po poronieniu z wydaniem aktu martwego urodzenia. Urzędy stanu cywilnego nie mają zaś możliwości wydania tego aktu bez oznaczenia w nim płci dziecka, określonej na podstawie wypełnianej przez szpital karty martwego urodzenia, której wzór określa komentowane rozporządzenie.

Ustawodawca podjął prace nad komentowanym aktem w związku z nowelizacją ustawy z dnia 18 listopada 2020 roku o doręczeniach elektronicznych, jednak nie zmienił niczego w samym wzorze karty martwego urodzenia. Tymczasem prosta modyfikacja tego dokumentu polegająca na umożliwieniu wskazania, że płeć zmarłego dziecka nie była możliwa do ustalenia, stanowiłaby duży krok do ułatwienia procedury korzystania przez rodziców ze świadczeń socjalnych. Pełne rozwiązanie problemu możliwe jest do osiągnięcia poprzez wprowadzenie zmiany także w art. 144 ust. 6 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. - Prawo o aktach stanu cywilnego, który determinuje treść wzoru karty martwego urodzenia. Centrum Analiz Legislacyjnych Instytutu Ordo Iuris, mimo zaniechania przez projektodawcę przeprowadzenia konsultacji publicznych, skierowało do Ministerstwa Zdrowia opinię prawną w przedmiocie projektu rozporządzenia. Analitycy zwrócili uwagę na niesprawiedliwą sytuację prawną rodziców doświadczających straty dziecka na wczesnym etapie ciąży, wynikającą z obowiązujących przepisów prawa i postulują o zmiany w kształcie wzoru karty martwego urodzenia.

 

Ordo Iuris / Warszawa / ekai.pl


Bp Zadarko: Multi-kulti to nie to samo co wielokulturowość

„Rozumiem, że nie wszyscy chcą żyć w społeczeństwie tzw. multi-kulti, ale jest różnica między multi-kulti a wielokulturowością. To nie jest to samo. Otwartość kulturowa i otwarcie na drugiego człowieka nie oznacza przypadkowej mieszaniny wielokulturowej, oznacza proces budowania wspólnoty, a nie społeczności żyjących obok siebie' - przypomina bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek przed 107. Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy, który przypada w niedzielę 26 września

- Na razie w Polsce nie ma dużych grup narodowościowych, etnicznych, jak na Zachodzie, w Niemczech czy we Francji – mówi bp Krzysztof Zadarko w rozmowie z KAI. Są licznie obecni Ukraińcy, ale przybywają też inni migranci, którzy będą powoli osiadać w Polsce. Nasz kraj ma wiele walorów: u nas jest bezpiecznie, można spokojnie żyć, nie ma terroryzmu, nie ma konfliktów między różnymi grupami etnicznymi, jak to widzimy na Zachodzie. Na przykład w Niemczech w ostatnich latach nasilił się antysemityzm. Skąd się on bierze? Mam wrażenie, że z wielkiej liczby muzułmanów, którzy bardzo często przywieźli ze sobą swoją niechęć do Żydów. Oczywiście, że istnieje opcja skrajnie prawicowa z nastawieniem antysemickim, ale główne źródło to coraz liczniejsze grupy skrajnie muzułmańskie – dodaje biskup. Duchowny jest przekonany, że Polska może być docelowym, bezpiecznym krajem dla migrantów, ludzi z obcych kultur i religii, którzy będą chcieli tutaj osiąść. - Ale jeśli spotkają tu nienawiść i niechęć, bo my będziemy budować kraj monoetniczny i monoreligijny, jak do tej pory, to będziemy mieli wielki problem – ostrzega biskup.

Pytany o niebezpieczeństwa związane z wizją multi-kulti, biskup odpowiada: - Rozumiem, że nie wszyscy chcą żyć w społeczeństwie tzw. multi-kulti, ale jest różnica między multi-kulti a wielokulturowością. To nie jest to samo. Otwartość kulturowa i otwarcie na drugiego człowieka nie oznacza przypadkowej mieszaniny wielokulturowej, oznacza proces budowania wspólnoty, a nie społeczności żyjących obok siebie, tak jak na Zachodzie, gdzie jest „gettoizacja', społeczności paralelne. Każdy pielęgnuje swoją tożsamość kulturową bez szukania wspólnoty z innymi, lecz w separatystycznych grupach. Ludzie chodzą po ulicach razem, ale czas spędzają oddzielnie. Wierzę, że możemy wyciągnąć wnioski z doświadczeń Zachodu i budować z obcymi wspólnotę polską. Papież w tegorocznym orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy mówi o widzeniu siebie i życiu jak „my', a nie „my' i „oni'. Ale pod dwoma warunkami: wzajemnego szacunku, czyli oni uszanują naszą kulturę i prawo, a my ich, oraz wspólnej pracy na rzecz wspólnego dobra. Jeśli tego zabraknie to powtórzymy błędy innych państw - podsumowuje biskup Zadarko.

 

Dorota Giebułtowicz / Warszawa / ekai.pl


Film ''Wyszyński - zemsta czy przebaczenie''

Byliśmy na filmie „Wyszyński – zemsta czy przebaczenie', pokazującym nieznany dotąd szerzej wątek życia i posługi kapłańskiej ks. porucznika Stefana Wyszyńskiego, porucznika AK, kapelana i opiekuna duchowego szpitala powstańczego w Kampinosie w czasie II wojny światowej. Ogólnie jesteśmy mocno na tak!

Film ma kilka mocnych punktów, które czynią go wyjątkowym. Ma również słabsze strony czy braki pod względem produkcji, niewykorzystanych w pełni kontekstów i niedopowiedzeń, o przyczynach których zapewne wie dobrze producent i reżyser Tadeusz Syka, ale warto skupić się na tym, co ten film naprawdę niesie, na jego mocnym i głośnym przesłaniu, wcale niezdezaktualizowanym do dziś.

Krytyka będzie miała rację, punktując wszelkie braki i niedopowiedzenia, ale ten film był potrzebny w przestrzeni myśli o jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych ludzi w Polsce w XX wieku, o Prymasie kardynale Stefanie Wyszyńskim, od dnia premiery filmu już błogosławionym. Reżyser wcześniej już, przed premierą, wypowiadał się, że to czas wojny właśnie kształtował wielki autorytet moralny i społeczny w wymiarze nie tylko duchowym, ale także ogólnoludzkim. Dziś, w dobie Istagram'ów i Tik-Toka, nikt nie używa takich słów. Brakuje też odniesień do tego typu doświadczeń z czasu Powstania. A przecież wtedy walczyli tam rówieśnicy dzisiejszych sztandarowych użytkowników mediów społecznościowych, m.in. młodzi ludzie z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Wychowani w innych realiach, tradycji czy systemie wartości, posługują się w filmie niezrozumiałym już dziś dla każdego językiem, krytycznie określanym jako nadmierny patos, ale przecież autentycznym dla tamtych młodych, bez slangu, bez podważania zasadności rozkazów przełożonych.

Jest jeszcze jeden wątek, na który warto zwrócić uwagę i wydobyć z niego to, co nie pokazane dotąd przez nikogo, tj. relacje dwóch osób, podniesionych przez Kościół do kultu błogosławionych – przyszłego Prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz Matki Elżbiety Róży Czackiej, założycielki ośrodka dla osób niewidomych w Laskach, gdzie się spotkali w czasie, o którym opowiada film. Te relacje, wypowiedzi ich obojga (niewiele osób dotąd miało szanse słyszeć wypowiedzi Matki Czackiej, poza bliskim jej środowiskiem) – to lekcja przyjmowania z pokorą swojego powołania w miejscu i w czasie, kiedy przyszło im żyć i stawiać czoło rzeczywistości i zadaniom, do których zostali obydwoje powołani, ale także ważne pouczenia dla wszystkich, którzy potrafili ich słuchać.

Trudno jednak dostrzec te ważne rzeczy i dobrą historię, które niesie ten film, jeśli będziemy skupiać się wyłącznie na jego brakach, porównując go z wysokobudżetowymi produkcjami. My wynieśliśmy z tego seansu wdzięczność – za to, że mogliśmy go zobaczyć, za historię, za przypomnienie zakurzonych znaczeń (honor, autorytet, męstwo, sumienie, patriotyzm), za Prymasa i za tych wielu zapomnianych bohaterów, na których groby można się natknąć w kampinoskim lesie. Ten film zdecydowanie powinien zobaczyć każdy, nie tylko wierzący, gdyż ukazuje on uniwersalne wartości, które kiedyś były priorytetem a dziś próbuje się je przenieść na dalszy plan, określać jako patos czy niemodne już sformułowania. Na to nie wolno nam pozwolić, bo to tożsamość z której wyrastamy.

 

mar / Warszawa / ekai.pl


Sudan Południowy: biskupi apelują o pomoc

Biskupi Sudanu Południowego zaapelowali o zwiększenie pomocy ze strony społeczności międzynarodowej, wyrażając zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją humanitarną w ich kraju.

W opublikowanym 15 września przesłaniu duszpasterskim zaznaczyli, że uchodźcy oraz mieszkańcy zmuszeni do wewnątrzkrajowych przesiedleń, potrzebują niezbędnych zasobów by wrócić do pierwotnego miejsca zamieszkania, zaś inni nadal zmuszeni są do migracji. Biskupi wyrazili wdzięczność za pomoc Caritasu i społeczności międzynarodowej, ale jednocześnie poprosili o zwiększenie wsparcia.

„Ponieważ Sudan Południowy doświadcza powodzi, zanieczyszczenia środowiska, wylesiania i zanikania dzikiej przyrody, przypominamy, że troska o stworzenie jest kolejną z wartości katolickiego nauczania społecznego. Ponieważ cały świat stoi w obliczu zmian klimatycznych o kryzysowych proporcjach, wzywamy nasz rząd i obywateli do ochrony i pielęgnowania Bożego stworzenia' – czytamy w oświadczeniu. Przypominając słowa Papieża Franciszka, że szczepienie jest „aktem miłości, prostym, ale głębokim sposobem promowania wspólnego dobra i troski o siebie nawzajem, szczególnie o najsłabszych', biskupi przestrzegli przed fałszywymi informacjami o nieskuteczności szczepień. Wezwali ludność do zachowania rozsądnych środków ostrożności. Zachęcili także instytucje religijne i duchowieństwo do silnej wiary i nadziei oraz kontynuowania pracy na rzecz sprawiedliwości i pokoju w Sudanie Południowym.

Według Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (UNOCHA) około 380 tys. osób z sześciu stanów Sudanu Południowego zostało przesiedlonych w wyniku gwałtownych powodzi i licznych starć między lokalnymi społecznościami, co jeszcze bardziej zwiększyło potrzeby humanitarne.

 

Marek Krzysztofiak SJ/vaticannews / Dżuba / ekai.pl


Haiti nadal potrzebuje pomocy po sierpniowym trzęsieniu ziemi

Haitańscy katolicy organizują pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi z 14 sierpnia. „To wielka fala solidarności. Nie mają prawie nic, ale dzielą się wszystkim' – mówi miejscowy misjonarz, o. Renold Antoine. Na terenach dotkniętych kataklizmem wciąż brakuje artykułów pierwszej potrzeby, a rząd nie radzi sobie z koordynacją akcji pomocowej. Potrzebujący zależni są w zasadzie od pomocy dostarczanej przez Kościół i zagraniczne organizacje pozarządowe.

Wśród pomagających jest bardzo wielu młodych ludzi. To właśnie oni zajęli się przygotowaniem pakietów żywnościowych. Dostarczają także artykuły higieniczne, ubrania i koce. W obliczu braku niemalże wszystkiego ich pomoc jest nieoceniona. „Wielu ludzi śpi na ziemi. Nie ma wody, prądu, jedzenia i ubrań' – wylicza kard. Chibly Langlois z diecezji Les Cayes, który został ranny podczas trzęsienia ziemi.

Purpurat zaapelował o pomoc do wspólnoty międzynarodowej oraz organizacji pozarządowych. Zaznaczył, że na trudną sytuację na Haiti składają się nie tylko konsekwencje trzęsienia ziemi, ale także kryzys polityczny, na który dodatkowo nałożyły się dekady ubóstwa. Kard. Langlois zaznaczył, że w związku z tą tragedią ponad 200 tys. dzieci straci rok nauki, ponieważ większość szkół nie została odbudowana przed rozpoczęciem semestru.

W sierpniowym kataklizmie zginęło ponad 2,2 tys. osób, a ok. 12 tys. zostało rannych. Niezliczona ilość ludzi straciła swoje domy i cały dobytek. Szacuje się, że łącznie ucierpiało ponad 1,5 mln ludzi. Kraj wciąż odczuwa skutki trzęsienia ziemi z 2010 r., w wyniku którego zginęło ponad 100 tys. osób.

 

Łukasz Sośniak SJ /vaticannews / Port-au-Prince / ekai.pl


Kalisz: Narodowe rekolekcje przed zawierzeniem narodu i Kościoła w Polsce św. Józefowi

7 października w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu abp Stanisław Gądecki dokona aktu Zawierzenia Narodu i Kościoła w Polsce Świętemu Józefowi. Wydarzenie poprzedzą narodowe rekolekcje, które będą przeżywane pod hasłem „Ojcowskiemu Sercu zawierzamy'.

- Zawierzenie to wymaga od nas przede wszystkim ducha wiary, duchowego otwarcia i dyspozycyjności. Przez ten akt, przywołujący wstawiennictwa i opieki św. Józefa, wielkiego orędownika, zobowiązujemy się, że na wszystko, co się dzieje w naszym życiu osobistym, rodzinnym i w życiu naszej Ojczyzny będziemy spoglądać w duchu wiary – powiedział w rozmowie z KAI biskup kaliski Damian Bryl. Duchowny zachęca wiernych, aby należycie przygotowali się do tej uroczystości poprzez udział w narodowych rekolekcjach.

Rekolekcje w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu rozpoczną się 3 października Mszą św. pod przewodnictwem biskupa kaliskiego Damiana Bryla i zakończą 7 października. Tematyka dotyczyć będzie kilku przestrzeni związanych ze św. Józefem: Opiekun Kościoła, małżeństwo, życie, ojcostwo oraz istota i cel modlitwy zawierzenia. Pierwszego dnia rekolekcji odbędzie się koncert pt. „Św. Józef w muzyce baroku Indian Boliwijskich' w wykonaniu chóru pod dyrekcją Jacka Sykulskiego z Poznania ze wstępem ks. prof. Piotra Nawrota. Nauki rekolekcyjne głosić będą: ks. Dariusz Dąbrowski, ks. Krzysztof Wons, ks. Piotr Górski, ks. Marcin Wiśniewski i ks. Dominik Chmielewski. Nauki zostaną wygłoszone w dwóch blokach: porannym i popołudniowym.

- Zapraszam wszystkich diecezjan, aby w miarę swoich możliwości czasowych uczestniczyli w wybranych przez siebie punktach programu rekolekcyjnego. Na każdy dzień rekolekcji chcę szczególnie zaprosić konkretne grupy wiernych. Wszystkich pozostających w swoich domach, zachęcam, aby przeżyli ten błogosławiony czas korzystając z licznych transmisji w mediach – zachęca ordynariusz diecezji kaliskiej. Całość będzie transmitowana przez Telewizję Internetową Dom Józefa i Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej, a także Radio Maryja i Telewizję Trwam.

 

ek / Kalisz / ekai.pl


Papieski tweet






Jesteś naszym 525007 gościem od 01.01.2017

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia św. Jadwigi Śląskiej w Katowicach-Szopienicach, siedziba: Katowice, Plac Powstańców Śląskich 3.